6rozdzial

Podrozdziały:

  • Napływ ludności żydowskiej - str. 149
  • Rosyjskie szyldy - str. 151
  • Księgarnie, drukarnie, redakcje na Nowolipkach - str. 152
  • Jan Jur-Gorzechowski - str. 153
  • „Pierwsze” dzwony - 1907 - str. 156
  • Ambona Dziekońskiego, Lubowieckiego i Bogaczyka - 1909 - str. 158
  • Ołtarz Najsłodszego Serca Jezusa, ostatnie dzieło pierwszego proboszcza kościoła św. Augustyna - 1911 - str. 162
  • Nowy proboszcz funduje obraz Matki Bożej Częstochowskiej - 1911 - str. 167
  • Pomnik Matki Bożej z Lourdes - 1913 - str. 168
  • Zakład św. Ludwika - Nowolipki 52 - str. 172
  • Fabryka Papierosów i Tytoniu „Noblesse” na Dzielnej - str. 174
  • Lata I Wojny Światowej (1914-18) - str. 174
  • Śmierć ks. Michała Siewruka - str. 177
  • Odzyskanie Niepodległości - str. 179
  • Bitwa Warszawska - 1920 - str. 180
  • „Drugie” dzwony - str. 181
  • Ołtarz Matki Bożej Kodeńskiej - 1929 (nieistniejący) - str. 182
  • Ks. Karol Niemira - str. 183
  • Jubileusz 1500-lecia śmierci świętego Augustyna - str. 184
  • Włamanie do kościoła - 1931 - str. 184
  • Lata 30-te XX wieku - str. 184
  • „Dziewczęta z Nowolipek”… i chłopaki - str. 187
  • Zabudowa ulic Nowolipki, Nowolipie, Dzielnej, Smoczej - str. 191

ornament1

Streszczenie wybranych fragmentów rozdziału 6.

zaklady garbarskieFot. Widok na kościół św. Augustyna z zakładów garbarskich Sp. Akc. I. C. H. Blunck, które znajdowały się przy ul. Nowolipie 44/46. (APW)Po utworzeniu filiału parafialnego i konsekracji, w następnych latach świątynia funkcjonowała już normalnie jako miejsce kultu. Czasy jednak stały się bardzo niespokojne. Nastroje w społeczeństwie były rewolucyjne, czy to związane z walką o niepodległość czy walką o prawa robotników. Zarysowywał się kryzys gospodarczy, ale Warszawa i tak nadal rozwija się bardzo dynamicznie. Gdy rozpoczynano budowę kościoła, miasto liczyło około pół miliona mieszkańców, w przededniu I wojny światowej liczba ta wzrośnie do około 885 tys. Za taki stan rzeczy odpowiada napływ ludności z całego Królestwa, ale też w ogromnym stopniu wysiedlanie Żydów z Imperium Rosyjskiego.

Napływ ludności żydowskiej

W latach 20-tych XX wieku ludność żydowska zaczyna na terenie parafii stanowić zdecydowaną większość. Już w XIX wieku obserwujemy duży napływ Żydów do Warszawy. W 1818 r. władze Królestwa zarządziły, aby zamieszkiwali oni w Warszawie na wschód od ulicy Okopowej[1]. Ukaz carski z 5 czerwca 1862 r. przyniósł formalne równouprawnienie i mogli oni zamieszkiwać na ulicach w Warszawie, na których mieli wcześniej zakaz (tzw. ulicach egzymowanych). Kolejne przepisy z 1868 r. pozwoliły też na swobodne przesiedlanie się Żydów z Imperium do Królestwa. W 1881 r. zginął w zamachu car Aleksander II, a dokonanie zamachu oskarżeni zostali Żydzi. W Rosji na powstałej wtedy fali antysemityzmu ma miejsce wiele krwawych pogromów. Pojawiają się też restrykcje prawne (tzw. prawa majowe), a w 1891 r. Żydzi zostają wygnani z Moskwy. Do Królestwa Polskiego napływają kolejne fale przesiedleńców.

Ukazy carskie dawały równouprawnienie Żydom w Królestwie, podczas gdy byli bez skrupułów rugowani z Imperium Rosyjskiego. Stąd spory odsetek napływowej ludności żydowskiej stanowili tzw. „Litwacy”. Tak nazywano przybyszów z Litwy i Białorusi, a potem z całego Cesarstwa. Odnoszono się do nich z pogardą i nie byli oni akceptowani przez miejscową społeczność żydowską, dla której stanowili groźną konkurencję, zwłaszcza w handlu ze wschodem. Na co dzień często posługiwali się językiem rosyjskim i przede wszystkim mieli bardzo dobrą znajomość rosyjskiego rynku.

W efekcie tego tworzyli oni własne, odrębne środowisko zamieszkujące głównie w okolicach ulic: Nowolipki, Dzielnej i Karmelickiej[2]. Obok drobnomieszczan, kupców, rzemieślników żyli robotnicy i biedota. Sąsiednie obszary Nowolipia i Mirowa należały do rejonów zamieszkałych przez zamożniejszą ludność żydowską, która często też miała lużniejsze związki z tradycją, zwyczajami, religią.

Jednocześnie bardzo szybko następują procesy migracji wewnątrz-miejskiej. Obserwujemy zjawisko stopniowego wycofywania się z tych rejonów ludności polskiej. Jak pisał Jan Stanisław Bystroń: Jeszcze przed rokiem 1880 (…) ulice takie jak Dzielna, Karmelicka, Nowolipie i Nowolipki, a cóż dopiero Pańska czy Śliska, były zamieszkałe wyłącznie przez ludność polską[3].

Te wydarzenia wpłynęły w dużym stopniu na rozwój tego obszaru miasta, nazywanego z czasem „Dzielnicą Północną” bądź „Dzielnicą Nalewkowsko-Muranowską”, nadając mu też specyficzny charakter, jaki utrzymał się do wybuchu II wojny światowej. Już w 1900 r., na 67 nieruchomości znajdujących się na ulicy Nowolipki, 31 należy do Żydów[4]. Natomiast w 1932 r. na 543 właścicieli nieruchomości znajdujących się na terenie całej parafii, tylko 17 procent deklarowało się jako chrześcijanie[5].

Nowości IllustrowaneFot. Karetka więzienna przewożąca więźniów politycznych w Warszawie. Nowości Illustrowane. 1907 r., nr 7.Brawurowe uwolnienie więźniów z Pawiaka - Jan Jur-Gorzechowski

W latach 1905-1907 przez Królestwo Polskie przetoczyły się spontaniczne protesty i strajki skierowane przeciwko znienawidzonemu caratowi. Prasa warszawska pełna była informacji o strzałach jakie padały do umundurowanych Rosjan. W 1906 r., w Królestwie dokonano aż 678 zamachów na policjantów, wojskowych, urzędników, z czego 286 miało miejsce w Warszawie[6]. Andrzej Strug - barwa postać epoki, pisarz i działacz PPS, w swojej powieści „Dzieje Jednego Pocisku”, tak opisywał jednego ze swoich bohaterów: Z zemsty za to i dla pocieszenia w strapieniach, a niejako jak gdyby za pokutę, strzelał po nocy do stójkowych, do żandarmów, do samotnie spotykanych oficerów[7]. Jan Krzesławski (Jan Cynarski) opisując historię PPS-u odnotował: Nieraz, gdy rewirowy albo żandarm wsiadał do tramwaju, cała publiczność w panice opuszczała wagon, gdyż psychoza rewolucyjna utrzymywała ją w przekonaniu, że w taki, tramwaj musi być rzucona bomba[8].

Chyba najbardziej nieprawdopodobny epizod Rewolucji w Królestwie Polskim, miał miejsce w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Augustyna. Między ulicą Dzielną i Pawią znajdowało się więzienie zbudowane jeszcze według planów Henryka Marconiego w latach 1835-39 zwane od nazwy ulicy „Pawiakiem”. Od czasów Powstania Styczniowego było więzieniem politycznym, w którym osadzano działaczy narodowych, robotniczych, ludowych - zarówno mężczyzn jak i kobiety (w budynku zw. „Serbią”). Uczestników rewolucji w 1905 r., umieszczano w Cytadeli Warszawskiej lub na Pawiaku.

W nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 r. doszło do brawurowej akcji, która jest praktycznie gotowym scenariuszem filmowym i co ciekawe doczekała się nawet swojej ekranizacji w 1931 r. Odział bojowy PPS pod dowództwem Jana Gorzechowskiego „Jura”, przybył ok. godz. 1.00 w nocy pod mury Pawiaka. Gorzechowski przebrany był za rotmistrza żandarmerii i przedstawił się jako baron von Budberg. Jego towarzysze również w policyjnych mundurach, stanowili eskortę dla więźniów, których rzekomo miano przewieźć na Cytadelę, na podstawie fikcyjnego rozkazu oberpolicmajstra warszawskiego pułkownika Piotra Meyera.

Do akcji przygotowano się w każdym detalu. Podjechano dwoma powozami, zadbano o detale umundurowania, podrobiono carskie dokumenty, zapoznano się z elementami musztry, regulaminami i zwyczajami panującymi w takiej jednostce. Gorzechowski, aby uwiarygodnić swoją postać był bardzo arogancki i beształ więziennych strażników.

ambona1Fot. Ambona w kościele św. Augustyna. Projekt opracował J. P. Dziekoński, a zrealizował R. Lubowiecki. Płaskorzeźbione plakiety wykonał W. Bogaczyk. (D. Szota)Ponadto rozkaz o przewiezieniu aresztantów, chwilę przed przybyciem oddziału zaanonsowano telefonicznie. Dzwoniący bojowiec PPS - Władysław Hempel, naśladował głos i charakterystyczny sposób mówienia pułkownika Meyera. Obudzony w środku nocy naczelnik więzienia dał się nabrać. Dziesięciu więźniów Pawiaka zagrożonych karą śmierci, wyprowadzono do karetki z woźnicą, podstawionej przez naczelnika więzienia.

Powozy zamiast do Cytadeli ruszyły w kierunku ulicy Smoczej, co nie uszło uwadze woźnicy. Został on jednak szybko odurzony chloroformem, a nie niepokojony konwój ukrył się w ogrodzie Braci Hozerów na ulicy Żytniej 34. W ten sposób, pomysłowym fortelem udało się uwolnić skazańców. O akcji było głośno w całej Europie. Nawet rosyjskojęzyczny, rządowy „Warszawskij Dniewnik” pisał tegoż samego dnia, że uprowadzenie więźniów odbyło się w okolicznościach tak nadzwyczajnych, iż wykonanie tej imprezy nie ma i nie miało równego sobie w kronikach - przypominał Jerzy Liburski w 1931 r[9].

Krakowski dziennik „Nowa Reforma” zacytował słowa jakie miał wypowiedzieć znienawidzony generał-gubernator warszawski Gieorgij Skałon: Gdybym znał dowódcę wyprawy, zrobiłbym go od razu oberpolicmajstrem warszawskim, a wszystkich jego spólników komisarzami okręgów policyjnych![10].

Dziś skwer przylegający do kościoła od ul. Dzielnej nosi imię Jana Jura-Gorzechowskiego, a wydarzenie upamiętnia okolicznościowy pomnik.

Ambona Dziekońskiego, Lubowieckiego i Bogaczyka - 1909

Gdy uporano się ze skompletowaniem podstawowego wyposażenia kościoła można było pomyśleć o wymianie tymczasowych, bądź nie całkiem pasujących akcesoriów wystroju wewnętrznego, na formy bardziej odpowiednie i okazałe. Po raz kolejny swoją operatywnością wykazał się ks. Karol Czajkowski. Dzięki jego staraniom w 1909 r. kosztem 3500 rubli ustawiono w kościele nową ambonę[11]. Projekt wykonał będący u szczytu swojej kariery zawodowej Józef Pius Dziekoński[12]. Po przebudowaniu ołtarza głównego w 1904 r., była to druga praca tego słynnego architekta w kościele św. Augustyna. Do wykonania ambony posłużył czerwony piaskowiec czyli materiał, który z wyjątkowym upodobaniem używano już wcześniej. Tym razem został wykorzystany we wnętrzu kościoła. Realizacji projektu podjął się warszawski rzeźbiarz Roman Lubowiecki (1864-1940)[13]. Miał on swoją pracownię na ul. Dzikiej 68 w Warszawie.

W płytkich niszach ambony znajdują się dwie płaskorzeźbione i pozłacane plakiety autorstwa rzeźbiarza Wincentego Bogaczyka, twórcy drogi krzyżowej w 1905 r. Obie są wykonane techniką odlewniczą i opatrzone sygnaturą autora wraz z datą. Pochodząca z 1908 r. przedstawia Kazanie na Górze, a rok późniejsza, Chrzest Mieszka I.

Zakład św. Ludwika - Nowolipki 52

W dalszym ciągu przy kościele bardzo aktywnie prowadziły działalność instytucje charytatywne. Oprócz zakładu św. Stanisława, w sąsiedztwie kościoła powstała w 1906 r. jeszcze nowa placówka dobroczynna. Założona została ona przez hrabinę Magdalenę Krasińską (de domo Zawisza-Kierżgajło), księżnę Radziwiłłową (1861-1945), która była praprawnuczką ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Fundatorka kupiła dom na sąsiadującej z kościołem posesji mającej wtedy numer Nowolipki 52, za 40 tys. rubli i przekazała go Towarzystwu Pań św. Wincentego á Paulo. Nowa instytucja otrzymała wezwanie św. Ludwika od imienia zmarłego męża księżnej - Ludwika Józefa Krasińskiego (1833-1895). W zakładzie mieściła się apteka dla ubogich wydająca bezpłatnie lekarstwa i szkoła dla dziewcząt z najuboższych rodzin robotniczych na ok. 850 miejsc. Towarzystwo Pań św. Wincentego á Paulo wspierało także ponad 200 ubogich rodzin zamieszkujących na terenie parafii. Bezpośrednią opiekę nad zakładem sprawowały Siostry Miłosierdzia. Wszystkie koszta utrzymania tej instytucji osobiście pokrywała Księżna Radziwiłłowa[14].

ks. SkorupkaFot. Ks. Ignacy Skorupka Fot. Raczyński (Wikimedia Commons)Bitwa Warszawska - 1920

Kościół katolicki nigdy w minionych dziejach w czasie narodowych zrywów i w 1918 r. nie wykazał się takim zaangażowaniem jak latem 1920 r.- pisze historyk, prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki[15]. Bitwa Warszawska była na pewno dla kościoła warszawskiego, czasem wyjątkowej próby. Zdawano sobie sprawę, że może mieć dziejowe znaczenie dla odrodzonej Polski. Biskupi polscy swoim listem pasterskim apelowali: Módlmy się więc, trwajmy na modlitwie i wymódlmy ojczyźnie naszej tryumf i zwycięstwo[16]. Zarządzono wtedy, aby po mszach św. odmawiać litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa[17]. Tak jak podczas I wojny światowej, tak i w czasie wojny polsko-bolszewickiej, w kościele św. Augustyna zapewne modlono się przed ołtarzem Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Kościół wzywał do wszelkich praktyk religijnych. Odprawiane były nowenny, adoracje, kapłani zachęcali wiernych do częstej komunii świętej. W niedzielę 8 sierpnia 1920 r., po całodniowej adoracji Najświętszego Sakramentu, ze wszystkich kościołów warszawskich, w kierunku Placu Zamkowego wyruszyły przebłagalne procesje. Tam, na przygotowanym ołtarzu zostały wystawione relikwie św. Andrzeja Boboli[18] - patrona Polski i bł. Władysława z Gielniowa - patrona Warszawy. Ma miejsce także zbiórka pieniędzy na wyposażenie Armii Ochotniczej. Dzieje się to na zarządzenie kardynała Kakowskiego[19]. Metropolita warszawski do rozpoczęcia bitwy wydaje odezwy, w których apeluje: Nie trwoga, nie zemsta pchać nas winna, lecz płomienne wołanie Matki ojczyzny o pomoc i ratunek. (…) Niech serc nie warzy zwątpienie i małoduszność, bo dopóki tętni w duszy polskiej wiara w opiekę Bożą i prawdziwy patriotyzm, nie masz takiej siły, któraby nas złamać mogła[20].

Strach przed bolszewikami był ogromny. Z prawie wszystkich ambasad uciekają zagraniczni dyplomaci, uważając położenie armii polskiej za beznadziejne. Wtedy Kardynał Kakowski kieruje do duchowieństwa warszawskiego pokrzepiające, ale też twarde słowa: Najmilsi bracia kapłani! (…) Tylko najemnik, a nie pasterz, opuszcza owce swoje w chwili niebezpieczeństwa. Gdyby jednak, co nie daj Boże, najemnik taki się znalazł i z jakichkolwiek pobudek opuścił stanowisko, obciążam go ipso facto suspensą ab officio et beneficio. Przyczem dodaję, że zbiegły kapłan na dawne stanowisko nie powróci (…) Stójcie niewzruszenie, a Bóg miłosierny niech nas wszystkich ma w swojej pieczy, na zadatek czego przesyłam wam, najmilsi bracia kapłani, i waszym parafjanom pasterskie błogosławieństwo[21].

Tak też się dzieje, księża są wielkim wsparciem dla wiernych. Około czterdziestu kapłanów zgłasza się też ochotniczo do pełnienia funkcji kapelanów w nowo powstałych jednostkach[22]. Wśród nich będzie ks. Ignacy Skorupka, który urodził się w domu na ulicy Ciepłej 3 w Warszawie, niewiele ponad kilometr od kościoła św. Augustyna.

Podczas natarcia pomaszeruje on obok dowódcy batalionu, aby dodać odwagi młodym i niedoświadczonym żołnierzom. W swoich wspomnieniach kardynał Kakowski napisał: Ks. Skorupka zwrócił się do mnie z prośbą, abym mu pozwolił pójść na front razem z batalionem młodzieży gimnazjalnej warszawskiej, w którym znajdowała się jego szkoła. „Zgadzam się, rzekłem, ale pamiętaj, abyś ciągle przebywał z żołnierzami w pochodzie i w okopach, a w ataku nie pozostawał w tyle, ale szedł w pierwszym rzędzie”. „Właśnie dlatego, odrzekł, chcę iść do wojska”[23]. Świadomy zagrożenia, ks. Skorupka przed bitwą sporządził testament. Prosił o pochowanie w albie i ornacie oraz napisał - Za wpojoną miłość ojczyzny płacę miłością serca[24].

kosciol w tleFot. Ulica Nowolipki. W głębi ulicy widać zarys wieży kościoła św. Augustyna. Widok od strony Ogrodu Krasińskich. (APW)Zabudowa ulic Nowolipki, Nowolipie, Dzielnej, Smoczej

Lata do wybuchu II wojny światowej to ciągły rozwój Warszawy. Ulice wokół kościoła zapełniają się kilkupiętrowymi kamienicami, dekorowanymi w różnych stylach historycznych. Prowadzona była rozmaita działalność, od kulturalnej po gospodarczą. Zachował się na przykład plakat reklamujący kawiarnię na ulicy Nowolipki 49, czyli prawie naprzeciwko kościoła św. Augustyna.

Część budynków ucierpi już podczas oblężenia Warszawy w 1939 r. Dzieła zniszczenia dopełnią Niemcy po likwidacji getta, a potem po upadku Powstania Warszawskiego.

Dziś z przedwojennej tzw. „Północnej Dzielnicy” prawie nic nie pozostało. Choć nie była to nazwa administracyjna, to posługiwano się nią zwyczajowo dla określenia dzielnicy żydowskiej i tego rejonu miasta. Jej duch na pewno jest obecny na dzisiejszym Muranowie. Ta obecność wyrażona jest nawet materialnie, ponieważ do budowy nowego osiedla po II wojnie światowej, użyto głównie tzw. gruzobetonu, czyli zmielonych gruzów przedwojennych kamienic…

 

[1] Mórawski 1997, s. 17.
[2] Wiśniewska 2000, s. 83.
[3] Bystroń 1949, s. 238.
[4] APW, nr zesp. 72/202/0, t. XV, s. 164n.
[5] WAW 1932, s. 228-30.
[6] Żelichowski 2016, s. 102.
[7] Strug 1989, s.193.
[8] Krzesławski 1933, s.81.
[9] Liburski 1931, s. 48.
[10] Nowa Reforma 1906, s. 1.
[11] Prace kamieniarskie, zawarte w tej sumie, kosztowały 1200 rb. Kurier Warszawski 1909, s. 4.
[12] Kurier Warszawski 1909a, s. 7; Słowo 1909, s. 2.
[13] Przegląd Katolicki 1911, s. 197.
[14] WAW 1916, s. 169-70. W 1916 r. przełożoną zakładu była siostra miłosierdzia Marya Ginter mająca do pomocy siedem sióstr.
[15] Wysocki 2011, s. 82.
[16] WAW 1920, s.143.
[17] Tamże, s.144.
[18] W dniu 8 sierpnia 1920 r., kiedy odbywało się nabożeństwo w Warszawie, Andrzej Bobola był błogosławionym Kościoła katolickiego. Kanonizacja odbyła się w Rzymie 17 kwietnia 1938 r.
[19] WAW 1920, s. 164-165.
[20] Tamże, s. 165.
[21] Tamże.
[22] Wysocki 2011, s. 91.
[23] Kakowski 2000, s. 826-7.
[24] Kluska 2020, s. 15.

Opracowanie na podstawie książki "Serce Muranowa. Odzyskane dzieje Kościoła św. Augustyna na Nowolipkach". Listopad 2022.
Autor: Wojciech Andrzej Szota.

ornament1

O KSIĄŻCE

Jednym z najsłynniejszych zdjęć ukazujących okrucieństwo wojny jest to przedstawiające kościół świętego Augustyna w morzu gruzów i ruin zniszczonej Warszawy. Przetrwał on w opatrznościowy wręcz sposób, mimo że był podpalany, bombardowany i ostrzeliwany. Często nazywany jest niemym świadkiem największych okrucieństw, jakie miały miejsce podczas niemieckiej okupacji. Jednak jego dzieje do dziś były praktycznie nieznane. Prawie wszystkie dokumenty zostały zniszczone podczas II wojny światowej, a większość świadków tragicznych wydarzeń poległa.

Książka jest owocem kilkunastoletniej pracy i badań, które pozwoliły odtworzyć historię kościoła i parafii świętego Augustyna na Nowolipkach w Warszawie. Począwszy od XVII wieku i dziejów zakonu brygidek, po okrutne czasy getta warszawskiego, więzienia gestapo - Pawiaka, Powstania Warszawskiego, przez wydarzenia nazywane "Cudem na Nowolipkach" - związane z ukazywaniem się Matki Bożej, aż po współczesność. Opracowanie zawiera obszerny opis historyczny oparty na materiałach źródłowych, ale również szeroko traktuje zagadnienia związane z unikalną architekturą i wyposażeniem kościoła.

Autorem jest Wojciech Andrzej Szota, historyk sztuki, absolwent Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Książka została wydana dzięki staraniom i wsparciu ks. Walentego Królaka, proboszcza parafii od 1992 roku, ale też wielkiego miłośnika sztuki, który przywrócił kościołowi dawny blask przeprowadzając liczne prace konserwatorskie.

Dowiedz się więcej

STRONA POŚWIĘCONA KOŚCIOŁOWI ŚW. AUGUSTYNA W WARSZAWIE I OPOWIADAJĄCEJ O NIM KSIĄŻCE

„Serce Muranowa. Odzyskane dzieje Kościoła Świętego Augustyna na Nowolipkach” – książka autorstwa Wojciecha Andrzeja Szoty, to pierwsza monografia kościoła w jego 127 letniej historii. Pozycja ma blisko 400 stron i jest bogato ilustrowana unikalnymi grafikami oraz zdjęciami. Oprócz czasami zapełnienie nieznanych zagadnień historycznych, opisana jest również unikalna architektura świątyni.

Kup książkę